
Myślałem, że pęknę ze śmiechu, kiedy zobaczyłem jacy to "rysownicy satyryczni" występują w obronie wolności słowa, wolności wypowiedzi, a dokładnie w sprawie publikacji na łamach
Rzeczpospolitej rysunku
Andrzeja Krauze, który to
rysunek nie spodobał się kilku homoseksualistom, którzy postanowili wytoczyć proces za jego publikację. Wcześniej zaś członkowie
tzw.
"Kampanii przeciwko homofobii" próbowali pozbawić rysownika pracy w polskich i zagranicznych tytułach prasowych wysyłając do redakcji z którymi współpracował dziesiątki e-maili.

Jako pierwsi w środowisku rysowników satyrycznych zareagowaliśmy na ten atak homoseksualistów na rysownika. W lipcu zeszłego roku
pisaliśmy m.in.
"A jak na całą sprawę zareagowało środowisko rysowników satyrycznych? Jak zareagowano na to, że ich koledze po fachu, rysownikowi, który osiągnął sukces i jest wizytówką polskiego rysunku satyrycznego zagranicą, ktoś chce w ewidentny, oczywisty sposób zaszkodzić? Nie zareagowano w ogóle. Jesteśmy pierwszym serwisem spośród kilku skierowanych (m.in) do rysowników satyrycznych, który podjął ten temat (co prawda podjęliśmy temat z prawie miesięcznym poślizgiem, ale wynikał oon jedynie z tego, że nasze strony internetowe nie funkcjonowały przez jakiś czas ze względu na atak hakerski) i wystąpił chociaż w taki skromny sposób ze wsparciem dla Autora i redakcji, która ów rysunek opublikowała"
Spóźniony zapłonPół miesiąca później temat dostrzegł
Szczepan Sadurski i umieścił info na swoich stronach internetowych,
a pół roku później "odważył" się na zabranie głosu bardziej stanowczo, próbując zorganizować akcję bardziej głośna medialnie i na tej akcji trochę się polansować. Bo żaden inny szczytny cel w tym wypadku nie przyświeca Sadurskiemu. Jedynie lans.
"Obrońcy"Najbardziej ujmujące było jednak to, kiedy zobaczyłem jacy to rysownicy wsparli akcję Sadurskiego i przesłali mu w tym celu swoje rysunki. Póki co jest ich trzech:
Tomasz Niewiadomski,
Dariusz Pietrzak i
Grzegorz Sobczak. "Śmietanka" polskiego rysunku satyrycznego.
Może niektórzy tych nazwisk nie kojarzą, nie znają, ja je niestety znam.
Ten pierwszy był jednym z trzech członków Sądu Koleżeńskiego Stowarzyszenia Polskich Artystów Karykatury, który to sąd łamiąc statut i prawo wykluczył mnie ze stowarzyszenia.
Ten drugi nazwał mnie publicznie "śmieciem" ponieważ wykazałem, że oszukał członków Stowarzyszenia, kiedy był przewodniczącym Komisji Rewizyjnej Stowarzyszenia.
Ten trzeci próbował mi tylko słać groźby w e-mailach. Tak "po dobroci" mnie chłopak ostrzegał, żebym niczego przeciwko niemu nie próbował, bo on mnie... (no to próbuję)
Uprzejmie donoszęNo i nie dziwne, że ci "artyści" zareagowali na apel "artysty" Sadurskiego, który nie tylko mi groził i ubliżał, ale nawet ukradł mi moje nazwisko i podszywał się pode mnie.
Ale najlepsze było chyba to, że on we własnej osobie, podobnie jak "Członkowie kampanii przeciwko homofobii" wysyłał swego czasu e-maile po różnych redakcjach skierowane przeciwko innym rysownikom. I też robił to w formie anonimowych e-maili do redakcji.
Jurek Wasiukiewicz