Rysunki dla prasy i dla firm




















































Sawka dla Press 11.12.2009
W grudniowym wydaniu miesięcznika "Press" wywiad z Henrykiem Sawką, a w nim Henryk Sawka opowiada m.in. o tym, że rządy Jarosława Kaczyńskiego dostarczały non stop tematów do żartów, mówi też o autocenzurze, nie tylko obyczajowej, ale wynikającej z problemów jakie wg Sawki młode pokolenie czytelników może mieć ze zrozumieniem niektórych żartów, a także mówi dlaczego z plenerów artystycznych, jakie licznie odbywają się w Polsce, wybrał plener artystów... koniarzy.
Jedno co się rzuca w wywiadzie to wyjątkowa... poprawność polityczna. O rządach IV RP Sawka wypowiada się tak jak wypada na ten temat mówić w pewnych środowiskach, nazwijmy je intelektualne: "No cóż, lubię szybki, aktualny dowcip. Kto szybko daje, dwa razy daje. Lecz nie zgadzam się, że to łatwiejsze niż komentowanie codzienności. Tym bardziej że od czasu rządów PiS wraz z przystawkami politycy bardzo wysoko podnieśli poprzeczkę dla satyryków. Trudno było przebić rzeczywistość. Wymyślałem coś jako żart, a oni nazajutrz robili to na poważnie. Miałem wydać książkę "Czwarta RP grubą kreską", a ona się sama skreśliła."

Najważniejsza jest śmieszność
Henryk Sawka zwraca uwagę na najważniejszą chyba cechę rysunku satyrycznego, który musi czytelnika śmieszyć: "najważniejszym kryterium powinna być śmieszność – nawet niesłuszna". Dla Sawki: "Dowcip nie jest ani walką, ani wychowywaniem. Nie rysuję, żeby kogoś pouczyć, pogrążyć albo coś załatwić. Chcę ludzi rozbawić. To są polskie romantyczne mity, że artysta zbawia świat."
Te słowa są jakby mocno w kontrze np. do słów dyrektora Muzeum Karykatury Wojciecha Chmurzyńskiego, który kilka lat temu tego typu żarty, które mają na celu rozbawiać ludzi nazwał ironicznie dowcipaskami, ot, jest coś takiego na rynku, ale nie warto się tym zajmować, a na pewno na dowcipaski nie mam miejsca w Muzeum Karykatury. Co nie przeszkadzało dyrektorowi urządzać wystawy Henrykowi Sawce. Dowcipaski dowcipaskami, ale skoro to tak znany i szanowany rysownik...
Podejście Sawki, zawodowca i Wojciecha Chmurzyńskiego, który o tworzeniu rysunków satyrycznych nie ma bladego pojęcia, pokazuje dosyć dobrze tę różnicę pomiędzy światem praktyki i artystycznej teorii. Teorii na którą często dają się złapać również młodzi twórcy tworząc często rysunki satyryczne, które nikogo nie bawią.

Autocenzura działa
Na pytanie czego by nie narysował, Henryk Sawka odpowiada: "Czyjejś tragedii, szczególnie jeśli zdarzyła się niedawno. Bo z czasem taka historia, jak na przykład śmierć Barbary Blidy, jest mniej osobista, staje się faktem medialnym i statystyką. Po tragedii w hali katowickiej zrobiłem rysunek z komentarzem: "W związku z tragedią na Śląsku znów przesłuchano Kiszczaka i Jaruzelskiego". Lecz nie odważyłbym się go nigdzie opublikować.". A w innym miejscu dodaje: "Szczerze mówiąc, gdybym był naczelnym, sam bym niektórych swoich prac nie wydrukował. "

Warunek konieczny do współpracy z Sawką
"Nie wszystko jest na sprzedaż, więc nie jest mi wszystko jedno, gdzie rysuję. Najważniejszy jest ten tytuł, z którym wiążę się na stałe. Jeśli redakcji odpowiada mój sposób postrzegania, to zaczynamy współpracę."

Cały wywiad można przeczytać w najnowszym "Pressie" oraz na http://wiadomosci.onet.pl/1587393,720,1,kioskart.html. AR

KONTAKT Z AGENCJĄ RYSUNKOWĄ

Jerzy Krzętowski
agencja@jurek.pl
tel. +48 502 589 716



NARYSUJ ŚMIERĆ NA WESOŁO
Robert Trojanowski zaprasza grafików i rysowników do zilustrowania Śmierci na wesoło, nieszablonowo, niestandardowo.

Na stronie tramen.blox.pl Trojanowski założył Galerię Funeralną i zachęca rysowników, którzy lubią czarny, wisielczy humor, aby na adre: obraz@tlen.pl przesyłali swoje prace do Galerii .