Rysunki dla prasy i dla firm




















































Jak plagiator "karykatury" tworzy 26.07.2007
Szczepan Sadurski, szef Partii Dobrego Humoru, który namawia wszelkie mniej i bardziej znane osoby do przyjęcia legitymacji PDH, nie tak dawno rozpętał aferę o rzekomy plagiat jego rysunku. Poruszył całe środowisko rysowników satyrycznych wysyłając e-maile oraz pisząc o całej sprawie na swoich stronach internetowych. Małej sprawie nadał rozgłos. I bardzo dobrze, dzięki temu mogliśmy poznać tajniki "warsztatu" "karykaturzysty" Szczepana Sadurskiego, które to tajniki odkrywają dla Was Jerzy Krzętowski i Jurek Wasiukiewicz.
Jerzy Krzętowski: Tajemnica zagadkowej małżowiny usznej Andrzeja Leppera wyjaśniła się. Odpowiedzi udzieliła, jak zawsze niezastąpiona, wyszukiwarka Google. To co miało być domniemanym plagiatem okazało się zwykłym przerysowaniem z użyciem kalki technicznej i flamastra. Tu trzeba przyznać, że obaj przerysowywacze biegle posługują się programem graficznym a w szczególności kubełkiem do wlewania kolorów. Brawo chłopcy!

Ale od początku. Wczoraj przeszukiwałem Google pod kątem fotek z Lepperem i niepodziewanie widzę, na stronie szóstej wyników wyszukiwania, "karykaturę" o której splagiatowanie tyle krzyku zrobił swego czasu Szczepan Sadurski. Nie dalej, jak na tej samej stronie, dwa rzędy wyżej zobaczyłem fotkę z Lepperem. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, iż owa fotka jest pierwowzorem owej niby splagiatowanej "karykatury" autorstwa Sadurskiego. Porównanie fotki i "karykatury" nie pozostawia wàtpliwości. W ruch poszła kalka techniczna i mazak, którymi jak widać Sadurski posługuje się równie biegle jak wyszukiwarką. Oprócz Sadurskiego, równie biegły w dziedzinie przekalkowywania okazał się grafik, który przygotował tapetę dla Mobila.pl.

I to jak sądzę rozsierdziło Sadurskiego do granic obłędu. Przekalkowywacz oskarżył przerysowywacza o plagiat. Tymczasem obaj posłużyli się tym samym zdjęciem i tymi samymi narzędziami. Wystarczy rzut oka na fotkę i na przerysówki. Ale byłby w błędzie ten, kto uznałby obu panów za zwykłych kopistów. Ci, którzy tak mogli pomyśleć, winni szczeznąć w piekle skazani za wieczną lekturę pisemek Superpressu. Gdyż każdy profesjonalista dostrzeże w tych przerysówkach przebłysk indywidualizmu. Silna potrzeba odejścia od pierwowzoru stoczyła nierówną walkę z transparentną materią kalki. Ta druga wygrała ale głęboko wierzę, że kiedy tylko uda się wyprodukować wystarczająco dużą kalkę, już wkrótce będziemy mogli podziwiać Guernicę autorstwa Sadurskiego.


Jurek Wasiukiewicz: Sadurski nie posłużył się kalką. Widać wyraźnie, że on po prostu to zdjęcie przerobił w komputerze za pomocą programu Streamline lub jakiegoś podobnego. Czyli fotkę zamienił na układ wektorowy. Widać to wyraźnie po układzie kolorowych plam na twarzy. Całość twarzy otoczył jednej grubości linią tak też obrysował oczy i kilka kresek postawił tu i ówdzie. Wykonał więc robotę jaką potrafi każdy zdolny czternastolatek. I taką robotę codziennie wykonują np. infograficy, którzy w ten właśnie sposób przygotowują ozdobniki do infografik, właśnie poprzez przeróbkę zdjęć. Szczepan Sadurski przerobił zdjęcie i nazwał to karykaturą. Żenada.

Zero obciachu...
Najbardziej żenujące jest jednak to, że kiedy ktoś, czy to na podstawie tego samego zdjęcia, czy nawet na podstawie tego jego piktogramu zrobił dokładnie to samo co Sadurski(!) ten podniósł raban na całe środowisko rysowników satyrycznych, jak również narobił obciachu środowisku w wydawnictwie Bauer.
Jaki trzeba mieć też tupet, brak jakiegokolwiek samokrytycyzmu i zahamowania, żeby z takim szajsem zwracać się do Grzegorza Szumowskiego, wybitnego karykaturzysty, czy do Juliana Bohdanowicza z prośbą o ocenę czy ktoś nie dokonał plagiatu komputerowego piktogramu.

...czyli jeden wielki obciach
Sadurski od lat przynosi środowisku rysowników satyrycznych wstyd. Nie jest to nawet sprawa takich rzeczy jak jego plagiaty, nie jest to nawet sprawa pisania różnego rodzaju listów do redakcji pod hasłem "uprzejmie donoszę", nie jest to nawet sprawa wydania książeczki przez jego wydawnictwo z bezprawnym wykorzystaniem w tytule nazwiska Adama Małysza, a następnie przekręcenie wszystkiego i nagłośnienie w mediach sprawy w taki sposób jakoby prawnicy Małysza chcieli cenzurować rysunki o skoczku. Sadurski największy obciach przynosi jako rysownik satyryczny. Jego rysunki, poziom "dowcipu" to po prostu jedno wielkie dno. Nazywając karykaturą to gówno, które widać na obrazku, promując te swoje żenujące wypociny korzystając z dobrze rozbudowanej machiny PR, działa na szkodę innych rysowników. Takimi "dziełami", które pokazuje redaktorom, zamyka drogę nie tylko sobie, ale rysunkowi satyrycznemu. Jeżeli szef PDH tak rysuje, to jak źle muszą rysować inni, tak mogą myśleć ci redaktorzy, którym Sadurski wciska te i inne swoje dzieła. I to jest największy grzech Sadurskiego. Niszczenie rynku.

Jerzy Krzętowski: Myślę, że nie doceniłeś Jurku kunsztu twórczego obu twórców. Widać wyraźnie lekkie drgnięcia ręki, szczególnie na przerysówce Sadurskiego. Kolorki zaś precyzyjnie zostały nałożone ręcznie, chociaż za pośrednictwem myszki. To jest bez dwóch zdań hand made i za moich szczenięcych lat, takiej "kalkomanii" nie powstydziłby się żaden dzieciak schludnie prowadzący swój pamiętniczek.

Jurek Wasiukiewicz: Będę się jednak upierał przy tym, że najpierw w ruch poszedł program typu Streamline. Dopiero później "karykaturzysta" Sadurski dokonał poprawek. Plamy cieni na twarzy Leppera są zbyt idealnie dopasowane do oryginału zdjęcia i zbyt szczegółowe, mimo wszystko. Później może faktycznie poszła w ruch mysz lub "pisak" od tabletu.

KONTAKT Z AGENCJĄ RYSUNKOWĄ

Jerzy Krzętowski
agencja@jurek.pl
tel. +48 502 589 716



NARYSUJ ŚMIERĆ NA WESOŁO
Robert Trojanowski zaprasza grafików i rysowników do zilustrowania Śmierci na wesoło, nieszablonowo, niestandardowo.

Na stronie tramen.blox.pl Trojanowski założył Galerię Funeralną i zachęca rysowników, którzy lubią czarny, wisielczy humor, aby na adre: obraz@tlen.pl przesyłali swoje prace do Galerii .